Potrzebna kontrola i badania

W Zakładzie Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi powstał kwestionariusz ankietowy na temat suplementów diety. Zawiera niewiele, za to niezwykle ważnych pytań.

Pytania dotyczą następujących zagadnień:

  • czy suplementy diety różnią się istotnie od leków,
  • czy są bezpieczne,
  • czy ich bezpieczeństwo powinno być potwierdzane badaniami przed wejściem na rynek,
  • czy przechodzą badania dopuszczające do obrotu,
  • czy mają udowodniony korzystny wpływ na organizm,
  • czy mogą zastępować produkty żywieniowe,
  • czy można je przyjmować w sposób dowolny, bo są nieszkodliwe,
  • czy można je przedawkować

 Na te pytania udzielić można następujących odpowiedzi: zdecydowanie tak, raczej tak, raczej nie, zdecydowanie nie, trudno powiedzieć. Po zakończeniu badania, wyniki mają zostać podsumowane na tej samej stronie www.zmr.lodz.pl.

Ołów i rtęć w suplementach diety

Do wypełnienia ankiety zachęca Naczelna Izba Lekarska podkreślając, że obecnie nikt nie prowadzi analiz, które odpowiadałyby na tego typu pytania, w tym o niepożądane działania suplementów diety. Przypomina przy tym o głośnym raporcie NIK na temat tego typu produktów – o tym, że nie zawsze zawierają deklarowane przez producentów substancje oraz, że bywają nawet pojedyncze przypadki występowania w nich substancji toksycznych. GIS, kontrolując rynek suplementów, również ujawnia takie przypadki. W sierpniu minionego roku w kapsułkach „Klin-Kler” brytyjskiej firmy Ekong Inernational, wykrył bardzo wysoki poziom ołowiu i wysoki poziom rtęci.

Niezależnie – przy okazji badania zgodności z prawem reklam 2 produktów przeznaczonych do stosowania przy problemach z zatokami dużej polskiej firmy farmaceutycznej i nałożeniem za nie gigantycznej, bo sięgającej 26 mln złotych kary – odrębne badanie zlecił UOKiK. TNS miał w nich ustalić, jak treść tych reklam odbierali konsumenci. Na tej podstawie Marek Niechciał, prezes UOKiK mówił informując o nałożeniu kary: – Badania potwierdziły, że konsumenci byli wprowadzani w błąd. Myśleli, że reklamowane produkty mają właściwości lecznicze. A suplementy diety są żywnością. Nie leczą. Konsumenci nie potrafią odróżnić suplementów diety od leku, dlatego reklama musi rzetelnie informować o właściwościach produktu.

Konieczna kontrola i badania

Kontrola i badania rynku suplementów mają ogromne znaczenie dlatego, że – jak wynika z ubiegłorocznych badań SW Research – aż 72 procent Polaków przyznaje się do zażywania suplementów diety, z czego prawie połowa (48 procent) zażywa je regularnie i bardzo wielu (40 procent) od czasu do czasu. Jednocześnie, ponad połowa badanych samodzielnie decyduje o zakupie i przyjmowaniu suplementu, a tylko 17 procent konsultuje się przed rozpoczęciem suplementacji z lekarzem lub farmaceutą. Decyzja o wyborze jest zwykle w pierwszym rzędzie podyktowana deklarowanym składem suplementu, w drugiej kolejności jego ceną, w trzeciej – własnymi, wcześniejszymi doświadczeniami.

Tymczasem tylko w 2016 roku do rejestru GIS zgłoszono ponad 7 tysięcy nowych suplementów, w 2017 roku – kolejnych 7 tysięcy. NIK, we wspomnianym już pokontrolnym raporcie pisał natomiast, że od 2007 roku do zakończenia kontroli, zgłoszono do rejestru łącznie 30 tysięcy suplementów, co dawałoby średnio rocznie około 3 tysiące. Oznacza to, że w ostatnich latach liczba rejestrowanych produktów bardzo wzrosła.

Polacy kupują w aptekach

Nie sposób sobie wyobrazić apteki, która miałaby wszystkie czy choćby połowę tych produktów, tymczasem według SW Research Polacy najczęściej kupują suplementy właśnie w aptekach (aż 65 procent). To dobra informacja, bo w takim przypadku zawsze mogą liczyć na poradę farmaceuty, choć według firmy badawczej dzieje się tak dlatego, że często traktujemy suplementy jako lekarstwa (a ten wniosek znów prowadzi nas w kierunku reklam suplementów). Tylko 10,4 procent konsumentów kupuje suplementy przez internet, 6,6 procent – w specjalistycznych sklepach czy stoiskach z suplementami, kolejnych 6,4 procent – w supermarketach. Rzadszymi miejscami zakupu suplementów są sklepy zielarskie (4,9 procent), sklepy spożywcze (3,7 procent), bazary (2 procent).

Autor: Małgorzata Grosman

Ciasteczka

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.

OK, zgadzam się
OK, zgadzam się