Data publikacji: 4 marca 2019

Tran i inne oleje z rybiej wątroby

Znienawidzony przez dzieci w latach 80. i 90., obecnie powrócił do łask, głównie dzięki odświeżonemu wizerunkowi w postaci wygodnych kapsułek, których nie czuć rybą. Czy nadal jest tak zdrowy, jak uważały nasze matki i babki?

Dawno temu, bo już w XIV-wiecznej Skandynawii, odkryto cenne właściwości oleju z rybiej wątroby i zaczęto stosować go do różnych celów. Początkowo służył jako paliwo do lamp, środek pomocny w garbowaniu skór, konserwowaniu desek podłogowych oraz elewacji domów, potem zaczęto dodawać go do zwierzęcych pasz.

Tran jako środek wspierający zdrowie

Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie uznano, że olej nadaje się też do wspierania leczenia ludzkich schorzeń. Wiadomo, że szwedzcy i norwescy rybacy smarowali nim trudno gojące się rany, odkrywając jego właściwości przeciwbólowe i przeciwzapalne. Zjadali też na surowo rybie wątroby w celu wspomożenia procesów trawiennych i wzmocnienia organizmu przed długotrwałymi połowami. Na początku XX wieku naukowcy zainteresowali się tymi rybackimi sposobami i dokładnie przebadali olej z wątroby bałtyckich ryb. Okazało się, że zawiera kumulację wszystkiego, co najcenniejsze w rybie. Były to przede wszystkim kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6, absolutnie niezbędne dla budowania ludzkiej odporności, na których niedobory skarżą się społeczeństwa żyjące z dala od mórz i kutrów rybackich (czyli np. większość Polaków). Kwasy tłuszczowe pełnią również ważną rolę w rozwoju mózgu i wsparciu jego pracy (co ma znaczenie zwłaszcza w przypadku dzieci oraz osób zagrożonych demencją), a także obniżają poziom „złego” cholesterolu, zmniejszają ryzyko wystąpienia choroby niedokrwiennej serca oraz miażdżycy. Drugim istotnym składnikiem oleju z rybiej wątroby okazała się witamina D, wpływająca korzystnie m.in. na rozwój i stan kości (suplementuje się ją u dzieci z krzywicą oraz osób zagrożonych osteoporozą). Większość olejów zawierała też pewne ilości witaminy A, która korzystnie wpływa na funkcjonowanie narządu wzroku, m.in. przeciwdziałając zwyrodnieniu plamki żółtej i witaminy E czyli tzw. witaminy młodości poprawiającej stan skóry. Wraz z rozwojem badań odkrywano różnice w składzie i właściwościach olejów pozyskiwanych z różnych ryb morskich. Te najpopularniejsze dzisiaj, trafiające do większości dobrych suplementów, to oleje z wątroby dorsza i rekina.

Nie wszystko tran, co ma „tran” na etykiecie

            Producenci chętnie używają nazwy handlowej „tran” z bardzo prostej przyczyny – słowo to ma wyrobioną renomę, jednoznacznie kojarząc się klientom z odpornością i zdrowiem. Aby jednak tran mógł być tranem nie tylko na etykietce, musi być pozyskiwany z oleju z wątroby dorsza atlantyckiego oraz innych ryb dorszowatych. Wynika to oczywiście z odmiennego składu produktów z oleju pozyskanego z różnych ryb morskich – klient kupujący „tran” powinien mieć gwarancję, że w butelce lub kapsułce znajdzie dokładnie to, co w tranie najcenniejsze, czyli przede wszystkim kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6 we właściwych proporcjach oraz witaminy A, D i E. Taki skład mają wyłącznie produkty z oleju pozyskanego z ryb dorszowatych. Nie oznacza to, że olej z wątroby rekina, tak często spotykany w składzie suplementów udających tran lub jedynie leżących na aptecznych półkach tuż obok tranu, ma mniej korzystne działanie. Farmaceuta powiedziałby: „zależy, na czym nam zależy”. Olej z rekina to gorsze źródło kwasów nienasyconych z grupy omega, za to doskonała pomoc we wzmacnianiu odporności za sprawą wysokiej zawartości alkilogliceroli oraz skwalenu. Zwłaszcza ten ostatni uważany jest przez badaczy za związek o wielkim potencjale – wiadomo, że ma działanie przeciwzapalne i bakteriobójcze, może służyć jako naturalny antybiotyk. Jest także silnym przeciwutleniaczem, wspomaga dotlenianie komórek i usuwanie toksyn z organizmu, a przede wszystkim stymuluje odporność i jest pomocny w leczeniu chorób związanych z zaburzeniami funkcjonowania układu immunologicznego. Wciąż trwają badania nad jego działaniem przeciwnowotworowym.

            Suplementy pod nazwą tran oraz inne produkty tranopodobne miewają w składzie olej z ryb, które (prawdopodobnie) nie są ani dorszami, ani rekinami. Producenci nazywają to po prostu „olejem z ryb morskich”, bez wyszczególniania gatunków. Jest to co prawda rozwiązanie tańsze (dla wytwórcy, a także zapewne dla kupującego), ale po produkcie nie można spodziewać się właściwości typowych dla oleju z wątroby dorsza czy rekina – właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Jeśli taki produkt kusi ceną lub chce się go nabyć z innego powodu, warto sprawdzić w tabeli na opakowaniu zawartość kwasów omega-3 (zazwyczaj ukryte są pod nazwami EPA i DHA), omega-6 i witamin. Jeśli okażą się wystarczające, produkt prawdopodobnie będzie spełniał swoją rolę.

W płynie czy w kapsułce?

            Większości osób, które dzisiaj są rodzicami, tran kojarzy się z wielką, ciemną butlą, z której mama wylewała codziennie na łyżeczkę gęsty płyn woniejący rybą. To nieszczególnie przyjemne wspomnienie hamuje niektórych przed suplementowaniem tranu własnym dzieciom (a i sami trzymają się od niego na duży dystans). Dzisiejsze trany, a także oleje z wątroby rekina i innych ryb, w niczym nie przypominają już „horroru” naszego dzieciństwa. Nadal produkuje się je w wersji płynnej, ale dzięki dodatkom smakowym oraz aromatom stały się akceptowalne w smaku nawet dla dzieci. Taki produkt w większości przypadków wydaje się mieć najlepszy stosunek ceny do ilości otrzymanego suplementu. Tran można kupić również w kapsułkach – wygodnych, niepozostawiających w ustach posmaku, łatwych do policzenia w razie pomyłki w dawkowaniu. Ich wada, to brak możliwości sprawdzenia świeżości użytego do ich produkcji oleju, podczas gdy tran w butelce wystarczy powąchać i posmakować (im świeższy tran, tym mniej czuć go rybą, a tran nieświeży wręcz odrzuca). Wybierając kapsułki, warto zaopatrzyć się w takie, które są standaryzowane, czyli w każdej będzie taka sama zawartość składników. Warto również poprosić farmaceutę o produkt zarejestrowany jako lek, a nie suplement. Zyska się wówczas pewność, że produkt jest kontrolowany na każdym etapie przydatności do spożycia. Czy to wszystko? Nie, są jeszcze żelki – zło w postaci cukrowego misia z niewielkim dodatkiem wartościowych substancji. Zarówno lekarze, jak i farmaceuci, odradzają podawanie maluchom słodyczy pod pretekstem leczenia czy suplementacji, gdyż wyrabia to w małych pacjentach nieprawidłowe nawyki żywieniowe i początkuje łatwą i przyjemną, ale bardzo groźną lekomanię.

Bezpiecznie, byle z głową

            Tran oraz pozostałe rybne suplementy co jakiś czas brane są pod lupę przez naukowców, dziennikarzy czy reżyserów filmów dokumentalnych. Powód jest prosty – ryby żyjące w coraz bardziej zanieczyszczonych wodach, nie mogą być więc zupełnie wolne od toksyn, a przede wszystkim metali ciężkich (zwłaszcza, że olej pozyskuje się z rybiej wątroby, której zadaniem jest przecież oczyszczanie rybiego organizmu). Czy oznacza to, że w pakiecie z kwasami omega-3 możemy otrzymać rtęć, ołów, PCB czy dioksyny? Producentów obowiązują pewne normy krajowe i europejskie, a sprzedawane przez nich produkty powinny być w pełni bezpieczne. Trzeba jednak brać pod uwagę przykry fakt, że w naszym kraju rynek suplementów wciąż jest jeszcze bardzo słabo uregulowany. Najbezpieczniej jest wybierać tran zarejestrowany jako lek, a w przypadku suplementów aptecznych kierować się renomą producenta oraz, niestety, ceną – im niższa, tym większe ryzyko niskiej jakości produktu, z użyciem ryb podejrzanego pochodzenia włącznie. Z całą pewnością nie warto natomiast kupować żadnych suplementów sprzedawanych poza obrotem aptecznym, czy to przez internet, czy przez firmy wysyłkowe – polskie prawo nie wymaga (jeszcze) potwierdzenia skuteczności i bezpieczeństwa stosowania takich preparatów, może w nich więc być… cokolwiek. Nawet olej rzepakowy (który jest akurat całkiem zdrowy i również zawiera kwasy omega-3 i -6) czy barwiona woda.

            Bardzo ważne jest też prawidłowe dawkowanie tranu i innych olejów. Należy pamiętać, że niektóre preparaty są wzbogacane witaminami A i D, gdyż ich naturalna zawartość spada po oczyszczaniu tranu. Łatwo wówczas o ich przedawkowanie, co prowadzi do hiperwitaminozy, której skutkiem mogą być m.in. wzrost masy ciała, powiększenie wątroby i śledzony, zaburzenia neurologiczne, zaburzenia wzroku, wielomocz, problemy skórne i silne bóle głowy.

Kamila Śnieżek

 

Ciasteczka

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.

OK, zgadzam się
OK, zgadzam się